Polityka Prywatności: nie gromadzimy indywidualnych danych osobowych, korzystamy z plików cookie. Zobacz więcej | OK, ukryj komunikat
psur.pl - Wycieczki po Polsce
strona główna > artykuły > eTOLL dla zwykłych aut - pierwsze wrażenia

eTOLL dla zwykłych aut - pierwsze wrażenia

Nowy system automatycznych płatności na autostradach. Jak i gdzie działa, czy warto go używać?

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 23-07-2021, 23:28 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

eTOLL to nowy system automatycznych płatności na państwowych autostradach. Obecnie mamy już taki na prywatnych odcinkach A4 Kraków - Katowice oraz A1 Toruń - Gdańsk, nazywa się Autopay. Idea jest prosta: konfigurujemy w domu swoje konto i przez bramki na autostradzie przejeżdżamy bez płacenia: po prostu szlabany się otwierają, a opłata jest pobierana z tegoż konta (z karty czy z tego co przelaliśmy wcześniej na ten cel). I tyle: bez zatrzymywania, bez stania itd.

I na wspomnianych prywatnych odcinkach rzeczywiście tak to działa, jeździliśmy i nie ma się czego przyczepić - szybko i wygodnie. Tak samo ma być teraz na państwowych płatnych odcinkach, czyli:
* A4 Wrocław - Gliwice,
* A2 Konin - Stryków.

Sprawdziliśmy. Jak było?

W skrócie bardzo źle. Oto historia ze szczegółami. Dla ułatwienia problemy z eTOLL będziemy oznaczać adnotacją [KLAPA!]

Najpierw konfiguracja. Czasochłonna i skomplikowana. Nie wystarczy telefon, trzeba jeszcze konfigurować specjalne konto internetowe na stronie i wypełnić tam sporo formularzy. Dodatkowo na telefonie (w naszym przypadku: tablecie) trzeba mocno grzebać w opcjach konfiguracyjnych systemu. Dla osoby biegłej w technice są to rzeczy do zrobienia, jedynie zmarnujemy czas, ale dla osoby mniej sprawnej technicznie mogą to być przeszkody nie do przejścia. [KLAPA!]

Konfiguracja się udała. No to zaczynamy jazdę. Pierwszy minus: nie da się po prostu pojechać, trzeba "rozpocząć przejazd", czyli każdorazowo przed przejechaniem przez płatny odcinek musimy spędzić chwilę z aplikacją. Można to zrobić oczywiście w domu, ale jeśli będziemy jechać płatnym odcinkiem np. 4 godziny po wyjechaniu to aplikacja będzie cały czas chodzić w tle, śledzić naszą pozycję, zużywać baterię itd. [KLAPA!] Dla porównania: w Autopay po konfiguracji możemy zapomnieć o aplikacji, nic nie trzeba klikać przed przejazdem.

Kolejna sprawa: brak orientacji poziomej. Jeśli chcemy mieć eTOLL na tablecie, który służy nam jako nawigacja, to musimy przekręcać głowę w czasie jazdy, żeby cokolwiek zobaczyć. [KLAPA!]

Trudno, poklikaliśmy wcześniej, dojeżdżamy do bramek. Po lewej zwykła, po prawej eTOLL. No to jedziemy na eTOLL. Światło czerwone, ale szlaban otwarty (na stałe). Chwilę czekamy, może system nas "złapie" i zapali zielone. Nic się nie dzieje... trudno, jedziemy... BUUUUU!!! Zawyła syrena. Pusto było, zjechaliśmy na pobocze. Czerwone światło, wyjąca syrena - domyślamy się, że system nas "nie złapał". [KLAPA!] Ponieważ było pusto, a szlaban otwarty to się cofnęliśmy, wzięliśmy normalnie bilet - żeby nie mieć problemów przy zjeździe - i pojechaliśmy. Przy bramkach wyjazdowych nawet nas to ucieszyło, bo zwykłe prawie puste, a do eTOLL kolejka TIRów [KLAPA!]. Dla porównania: na prywatnej A1 Toruń - Gdańsk używając Autopay możemy podjechać do dowolnej bramki, zaś na A4 Kraków - Katowice co prawda nie na wszystkie, ale są trzy i to jedna specjalna dla osobówek, więc nie trzeba się wciskać między TIRy.

Zapłaciliśmy manualnie, w aplikacji nie widać, żeby kwota była pobrana.

Następnego dnia logujemy się do Internetu - opłata jednak pobrana! [KLAPA!] Dzwonimy na infolinię i tam pani bez żenady mówi, że czerownym światłem i syreną nie należy się przejmować, tylko jechać! No cudownie, wspaniały automatyczny system, w którym wjeżdża się na czerwonym przy wyjącej syrenie!

Z czystej ciekawości próbujemy drugi raz. Tym razem wjeżdżamy na Placu Poboru Opłat, gdzie dwa pasy prawe są na eTOLL, a reszta normalna. Musimy więc ładować się w kolejkę TIRów, podczas gdy zwykłymi bramkami byłoby dużo szybciej. [KLAPA!] Do tego jedna z tych dwóch eTOLL-owych bramek nie działa. Podjeżdżamy i... nic. Szlaban zamknięty, nic się nie dzieje. [KLAPA!] Da się wziąć normalny bilet, no to bierzemy.

No to zjeżdżamy z autostrady. Dwie bramki, płacąc normalnie można wybrać, płacąc eTOLL trzeba do prawej. A my jesteśmy na lewym, jest korek, więc musimy się wciskać, choć nasz pas zdaje się szybszy [KLAPA!]. Podjeżdżamy do bramki i... tak, zgadliście - nic. Szlaban zamknięty, nic się nie dzieje. Ale pani jest w okienku - więc jak na automatyczny system płatności przystało - otwieramy szybę, krzyczę "eTOLL" pokazując ekran aplikacji, pani skinęła i otworzyła nam szlaban. [KLAPA!]

Na koniec warto jeszcze dodać dwie rzeczy o sposobie w jaki działają płatności eTOLL:
* będziemy mieli kłopot jeśli padnie nam bateria w urządzeniu, na którym mamy aplikację eTOLL [KLAPA!];
* nie da się skonfigurować tego na swoim telefonie dla osoby mniej biegłej technicznie, żeby ona sobie okazyjnie przejechała po autostradzie i się z nami rozliczyła (pomagaliśmy tak w rodzinie pewnej starszej osobie) - musi mieć przy sobie to urządzenie, uruchomione z wyklikanym "przejazdem" [KLAPA!].

Obie te niedogodności nie występują w prywatnym Autopay.

Aplikacja eTOLL w sklepie Google Play z niskimi ocenami użytkowników[zdjęcie: Oceny aplikacji w sklepie Google Play zdają się potwierdzać nasze wrażenia...]

***

Komentarz praktyczny: póki co raczej odradzamy korzystanie z eTOLL kierowcom zwykłych osobówek, więcej z tego problemów niż pożytku.

Komentarz polityczny: z państwowym to jednak zawsze jest problem...

Komentarze - forum







Więcej w naszym serwisie

Copyright (c) Piotr Surowiecki | O nas i kontakt | Regulamin i polityka prywatności | odsłon od XI 2009: 14866010