Polityka Prywatności: nie gromadzimy indywidualnych danych osobowych, korzystamy z plików cookie. Zobacz więcej | OK, ukryj komunikat
psur.pl - Wycieczki po Polsce
strona główna > blog

Blog

Ciekawostki, notki i zdjęcia związane z podróżami po Polsce. Publikujemy na bieżąco!

Rodzinne oznakowanie auta

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 10-08-2018, 15:22 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Nasze auto właśnie otrzymało rodzinne oznakowanie.
Naklejki na tylnej klapie auta - tata, mama i dzieciaki
Do zobaczenia na trasie!

Dodaj komentarz ≫

Jak wyłączyć reklamy, które mnie śledzą?

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 07-07-2018, 12:22 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Dzisiaj temat niezbyt turystyczny, ale dla wielu osób może być przydatny.

Chodzi o reklamy w Internecie, które śledzą co robi użytkownik, a potem za nim chodzą. Nam na przykład zdarzało się kupować klocki na prezent dla dziecka w sklepie internetowym, a potem te klocki wyświetlały się na banerach na wielu stronach. To było dość kłopotliwe, gdy dziecko zaglądało przez ramię i widziało wszędzie zestaw, który dostanie, a do tego jeszcze mówiło "O! Możesz to kliknąć?", bo oczywiście to było coś w jego typie. Inny przypadek to wyświetlanie na reklamach artykułów medycznych i to dość intymnych (np. związanych z porodem). Później z kimś znajomym się siedzi przy komputerze i niekoniecznie chce się, żeby to wszystko świeciło na banerach.

Jak zatem wyłączyć takie śledzące reklamy?

I. Wchodzimy na stronę https://adssettings.google.com.

II. Strona będzie wyglądała nieco inaczej w zależności od tego czy jesteśmy zalogowani w Google czy nie. W każdym razie trzeba wyłączyć "personalizację reklam" - czasem może to być rozbite na dwa wyłączniki: "Personalizacja reklam w Internecie" oraz "Personalizacja reklam w wyszukiwarce Google".

III. Jest tam jeszcze taki link do strony "Your Online Choices", może być opisany jako "Zrezygnuj z większej liczby reklam". Wchodzimy na nią (gdyby ktoś nie znalazł to proszę kliknąć tutaj) i tam powoli wczytają nam się ustawienia od rozmaitych firm. Trzeba sobie chwilkę zaczekać, potem przewijamy w dół i powinniśmy zobaczyć przycisk - najprawdopodobniej czerwony - "Wyłącz wszystkie firmy". Klikamy go i dajemy czas stronie, aby zapisała te ustawienia. W razie jakichkolwiek problemów trzeba po prostu odświeżyć stronę i spróbować jeszcze raz.

Jak trwałe są te ustawienia?

Jeśli jesteśmy zalogowani w Google, to wówczas ustawienia te będą dość trwałe - będą działać na wszystkich naszych urządzeniach i przeglądarkach, w których będziemy zalogowani.

Jeśli natomiast nie jesteśmy zalogowani, to wówczas będą tak trwałe jak pliki cookies (jeśli nie wiemy co to jest, to pewnie ich nie usuwamy, a zatem ustawienia będą z nami naprawdę długo), ale tylko w tej przeglądarce, w której to robimy. Jeśli używamy więcej niż jednej przeglądarki (np. Chrome, Firefox czy Opera), to musimy powtórzyć te kroki w każdej z nich.

Czy powyższe działania zablokują wszystkie takie śledzące reklamy? Nie, ale na pewno zdecydowaną większość, więc z pewnością zauważymy różnicę.

Przy okazji chcemy podkreślić, że na naszej stronie psur.pl mamy wyłączone tego rodzaju ("śledzące") reklamy, więc nie powinny się użytkownikom pojawiać.

Dodaj komentarz ≫

Zgorzelec i Goerlitz - miasto przedzielone wojną

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 07-10-2017, 22:46 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Przyjechaliśmy do Zgorzelca z okazji "Różańca do Granic", ale nie mogliśmy przegapić okazji by rzucić okiem na to łużyckie miasto rozłożone po dwóch stronach rzeki.
Gotycki kościół na wzgórzu widoczny z drugiego brzegu rzeki[zdjęcie: Widok na kościół św. Piotra po zachodniej stronie Nysy]

Na początek może wyjaśnienie: Zgorzelec (niem. Goerlitz) to miasto, przez które przepływa rzeka Nysa Łużycka. W 1945 ta rzeka stała się granicą między Polską a Niemcami co sprawiło, że miasto zostało rozdzielone. Obecnie jednak przejście do sąsiadów jest szybkie i łatwe, co zawdzięczamy brakowi kontroli granicznej; integracja zatem postępuje.
Most - deptak[zdjęcie: Most dla pieszych łączący obie części miasta - polską i niemiecką]

Być może dlatego nie ma żadnych oznaczeń typu RP / RFN na moście łączącym obie części, bo władze chcą podkreślić jedność miasta? Nie wiemy, to tylko nasze domysły.

Co nas zaskoczyło to przede wszystkim różnice wysokości. Nysa płynie głęboką doliną, a ponieważ jest to przecież centrum miasta, to po obu stronach mamy malownicze, strome uliczki, przy których stoją pięknie odnowione kamienice. Szczególnie ładnie i nastrojowo wygląda to po niemieckiej stronie, bo tam została zdecydowana większość zabytków (np. rynek, ratusz, główny kościół), no i przez zamożność więcej kamienic jest tam odnowionych niż po naszej stronie (choć u nas też jest ładnie).

Niezwykłego nastroju pięknych zabytkowych uliczek, ciepło oświetlonych lampionami, nie oddają być może nasze amatorskie zdjęcia. Z pewnością jednak miasto to jest warte odwiedzenia i... dłuższego artykułu, który oprowadzi Was po zabytkach i ciekawych miejscach. Kiedy znów zawitamy do Zgorzelca to z pewnością potem taki napiszemy.

Kamienice przy brukowanej drodze[zdjęcie: Pięknie odnowione kamieniczki w wąskich, często stromych uliczkach - to nam najbardziej zapadło w pamięci]

Młyn wodny[zdjęcie: Dawny młyn wodny zamieniony w pięknie położoną restaurację]

Rynek w Goerlitz[zdjęcie: Rynek w Goerlitz]

Uliczka z kamienicami[zdjęcie: Jedna z uliczek Goerlitz]

Wąskie kamieniczki przy bulwarze[zdjęcie: Po polskiej stronie również nie brakuje ładnych kamieniczek]

Dodaj komentarz ≫

Polska i Litwa - w drzwiach się mijamy

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 19-11-2017, 10:08 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Trudno chyba znaleźć na świecie narody mające tak wiele ze sobą wspólnego jak Polacy i Litwini. A jednak żyjemy obok siebie, zupełnie się nie zauważając i praktycznie nic o sobie nie wiedząc. Tym samym nie pamiętamy też o Polsce, która na Litwie wciąż jest żywa - życiem tak licznych tam Polaków.

A. Mickeviciaus gatve - ul. Adama Mickiewicza w Połądze[zdjęcie: ul. Adama Mickiewicza w Połądze - tu nasz wieszcz miał po raz pierwszy zobaczyć Bałtyk]

O tym ciekawym problemie rozmawiano w polonijnym Radiu Znad Wilii, chętnych zapraszamy do lektury.

Natomiast przy niedzieli zachęcamy do obejrzenia 10-minutowego filmu, który pokazuje piękne plenery Wileńszczyzny, jeden z jej zakątków, a przede wszystkim jest dziełem naszych rodaków z Litwy:

Dodaj komentarz ≫

Planowanie wakacji w Polsce

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 04-06-2017, 17:00 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

No i weź tu zaplanuj wakacje w naszym zmiennym klimacie - dane dla 4 czerwca z aplikacji MSN Pogoda:
Najwyższa temperatura 4 czerwca: 30 st. C w roku 2000, najniższa - 6 st. C w roku 2001
Gdyby jednak ktoś chciał próbować, to tu jest ściąga.

Dodaj komentarz ≫

Kołobrzeg w jeden dzień (zwiedzanie, atrakcje)

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 10-08-2016, 9:47 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

W deszczowy dzień na początku sierpnia wybraliśmy się do Kołobrzegu. Przywitały nas ogromne korki na trasie między Koszalinem a Kołobrzegiem, a także w samym Kołobrzegu (np. ul. Zdrojowa). Nie było też zupełnie miejsc parkingowych w centrum, przy czym nie chodzi wcale o jakieś darmowe miejsca, ale nawet na parkingach płatnych 5 zł za godzinę były wywieszki "brak miejsc". Wszystko to pewnie dlatego, że gdy nad Bałtykiem zaczyna padać, letnicy szukają atrakcji turystycznych i odwiedzają właśnie takie miejsca jak Kołobrzeg. Potwierdził to pracownik parkingu, na którym w końcu znaleźliśmy miejsce (ok. 2 km od latarni morskiej), że tego dnia ruch był wyjątkowo duży.

Muzeum Oręża Polskiego

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Muzeum Oręża Polskiego, od wystawy głównej przy ul. Emilii Gierczak. Byliśmy pod wrażeniem mnogości zgromadzonego uzbrojenia z różnych epok i jednostek, w których walczyli Polacy (i nie tylko): szable, mundury, kule armatnie, przyrządy osobiste itp. Wszystko w gablotach, ale dobrze widoczne. Dodatkowo w hangarze i na dziedzińcu zgromadzono sporo pojazdów wojskowych, m.in. czołgi T-34 i IS-2 albo Katiusze.
Czołgi na dziedzińcu muzeum
Muzeum jest ciekawe, dla zainteresowanych historią pasjonujące, a dla zupełnie niezainteresowanych nieco kłopotliwe, bo jest całkiem monotematyczne - wszystko mniej lub bardziej związane z uzbrojeniem polskich żołnierzy.

Muzeum ma też inne oddziały, m.in. Kołobrzeski Skansen Morski (wystawa plenerowa ze statkiem ORP Fala) oraz wystawę poświęconą historii Kołobrzegu.

W stronę morza

Od muzeum poszliśmy w stronę portu i latarni morskiej. Ładnie odnowiona jest ul. Rzeczna - bulwar nad rzeką Parsętą. Można też iść pełnymi handlu uliczkami centrum. Na ulicach widać mnóstwo turystów z Niemiec.

Po drodze natkniemy się na bardzo ważny zabytek - kołobrzeską konkatedrę. Przypomina ona, podobnie jak stojący obok pomnik, o jednym z najistotniejszych momentów w dziejach Kołobrzegu - w 1000 roku, podczas Zjazdu Gnieźnieńskiego, ustanowiono w Polsce Archidiecezję Gnieźnieńską, a w jej obrębie trzy diecezje: w Krakowie, we Wrocławiu i właśnie w Kołobrzegu. Wybranie Kołobrzegu na siedzibę biskupa świadczy o jego istotnym znaczeniu dla ówczesnej Polski, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że tylko trzy miasta w Polsce dostąpiły tego wyróżnienia (obok Gniezna i Poznania, w którym biskupstwo istniało wcześniej). Trzeba jednak zaznaczyć, że ustanowiona diecezja nie przetrwała długo - podobno już po kilku latach, w wyniku reakcji pogańskiej, przestała istnieć.
Ceglany, gotycki kościół, otoczony zielenią
Obecny budynek konkatedry zaczęto budować w XIII wieku, był potem wielokrotnie restaurowany, ale do dziś jest przykładem pięknego, pomorskiego gotyku.

Port, molo, latarnia morska

Port kwitnie handlem, ale nie takim jaki zwykle łączy się z portem, lecz goframi, lodami itp. Kilka statków oferuje możliwość odbycia rejsów wycieczkowych, jednym z nich jest były okręt Marynarki Wojennej RP, wycofany ze służby kilka lat temu. W Kołobrzegu jest też niewielki port wojskowy, ale jak tam byliśmy, to świecił pustkami.
Falochrony przy wyjściu z portu - widoczne z góry
Dużo jest punktów widokowych. Przede wszystkim na latarni morskiej, której poświęcamy osobny artykuł. Jest też na portowym falochronie (wejście płatne, co nas nieco zaskoczyło - pierwszy raz spotykamy taką sytuację), a także na słynnym molo, oddalonym kilkaset metrów od portu.
Ceglana latarnia na forcie
Podsumowanie

Nie byliśmy w Kołobrzegu pierwszy raz, ale jakie wrażenie zostawił na nas tym razem? Bardzo zróżnicowane. Z jednej strony bardzo zatłoczony, pełny turystów i nadmiernego handlu, z drugiej strony szczycący się nietuzinkową historią i mający wiele atrakcji. Jeden niecały dzień w tym mieście, szczególnie w towarzystwie nieułatwiających zwiedzania dzieciaków, to niewiele, ale warto było go spędzić.

Jedno jest pewne - Kołobrzeg jest dobrym rozwiązaniem standardowego problemu "co robić, gdy pada nad morzem", bo jest tu kilka rzeczy do zwiedzania pod dachem: Muzeum Oręża Polskiego (i to kilka oddziałów), konkatedra czy nawet latarnia morska (ma zadaszony taras).

Dodaj komentarz ≫

zobacz również starsze wpisy

Copyright (c) Piotr Surowiecki | O nas i kontakt | Regulamin i polityka prywatności | odsłon od XI 2009: 9483293