Polityka Prywatności: nie gromadzimy indywidualnych danych osobowych, korzystamy z plików cookie. Zobacz więcej | OK, ukryj komunikat
psur.pl - Wycieczki po Polsce
strona główna > artykuły > Tynec nad Sazavou: zwykłe Czechy niedaleko Pragi

Tynec nad Sazavou: zwykłe Czechy niedaleko Pragi

Najpopularniejsze miasta i atrakcje turystyczne to jednak trochę sztuczny świat stworzony dla przyjezdnych. Postanowiliśmy odwiedzić jedno ze zwykłych miasteczek w okolicach Pragi.

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 29-02-2020, 14:35 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Jak wybrać takie zwykłe miasteczko? Po prostu otworzyliśmy mapę i szukaliśmy czegoś ciekawie położonego, z jakimś zabytkiem. Wybraliśmy Tynec nad Sazavou (Sazava to rzeka), położone wśród wzgórz miasteczko z zabytkowym zamkiem, ale też - jak się później okazało - miejsce, gdzie swoją główną siedzibę ma znany producent motocykli - Jawa.

O co w ogóle chodzi z tym zwykłym miasteczkiem?

Przewodniki zwykle opisują te same, najbardziej popularne atrakcje turystyczne. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie, gdyż najczęściej są to miejsca o ważnej historii, znaczeniu czy wartości artystycznej. Natomiast ta popularność powoduje, że w takich miejscach trudno doświadczyć zwykłego życia mieszkańców danego kraju czy regionu. Mamy tu zwykle więcej turystów niż mieszkańców, a wszelka działalność jest ukierunkowana pod turystów, np. gastronomie czy sklepy, osiągając przy tym zdecydowanie przesadzony poziom cenowy.

Jeden przykład: w Pradze zobaczymy dużo punktów sprzedających Trdlo czy też Trdelnik, reklamowany np. jako "Old Prague Traditional" (to coś jak u nas sprzedają takie słodkie "kołacze"). Gdy rozmawiałem z Czechami to mówili, że to jakaś nowość, że jeszcze jakiś czas temu tego w ogóle nie było. A przyjedzie turysta i pomyśli, że to coś czym się prażanie regularnie zajadają...

Nie poznamy dobrze Czech, jeśli nie przyjdziemy na Hradczany czy na Most Karola, ale też nie zobaczymy codziennego rytmu życia Czechów, jeśli swoją wizytę w Czechach ograniczymy tylko do tego typu miejsc. Właśnie dlatego postanowiliśmy udać się na nieodległą od stolicy prowincję by choć kilka godzin spędzić w niezbyt turystycznym miejscu.
Wąska uliczka wśród kamieniczek[zdjęcie: Uliczka w Tyncu nad Sazavou]

Propozycja spaceru

Już sama jazda z Pragi do Tynca była ciekawa, bo zjeżdża się z autostrady i jedzie się malowniczymi drogami wśród wzgórz (ok. 30-40 minut drogi z Pragi). Na jednej z nich spotkaliśmy grupkę myśliwych w ciekawie wyglądających tradycyjnych strojach oraz z bronią.

Poniżej plan wycieczki - mapa jest w dużej rozdzielczości, więc można powiększyć, aby zobaczyć szczegóły.
Mapa Tynca z naniesioną proponowaną trasą wycieczki
Auto proponujemy zostawić przy ulicy Okruzni - jest to środek typowego osiedla z wielkiej płyty jakie znamy w Polsce, znajdziemy tu dużo miejsc parkingowych. Już na tym osiedlu widać pewną specyfikę - byliśmy tam w Adwencie i na trawnikach niedaleko szkoły były przystrojone przez dzieci choinki ze zdjęciami klas, które zapewne te choinki stroiły.
Przystrojona choinka na osiedlowym trawniku[zdjęcie: Lokalny zwyczaj, którego w Polsce nie spotkaliśmy - przystrojone w Adwencie choinki na osiedlowym trawniku]

Idziemy w kierunku mostu ulicą inżyniera Janeczka, założyciela firmy Jawa. Przed mostem, po prawej stronie ulicy, jest niewielka piekarnia, można więc spróbować czeskiego pieczywa; latem tuż obok czynne są lody.
Rzeka, na jej brzegu na wzniesieniu domek i wieża zamku[zdjęcie: Sazawa, po prawej stronie widać wieżę zamku]

Przechodząc przez most mamy nie tylko ładny widok na rzekę, ale i na budynek na niewielkim wzniesieniu za mostem. Można by pomyśleć, że to jakiś pałac, tymczasem to dawna fabryka porcelany. Budynek pochodzi z 1812 roku.

Na rondzie skręcamy w lewo i idziemy chodnikiem przy ulicy Beneszowskiej.

Po chwili po prawej stronie, na wzgórzu, zobaczymy kościół, ale zanim podniesiemy na niego wzrok z pewnością rzuci nam się w oczy stojąca obok kamienica - pięknie zdobiony dom "U Micku" z przełomu XIX i XX wieku. Z kolei wspomniany kościół świętych Szymona i Judy pochodzi ze średniowiecza, ale był przebudowywany w XVIII wieku. Na nabożeństwo trudno tam niestety trafić, bo odbywa się tylko dwa razy w tygodniu (rozpiska).
Kościół na wzgórze[zdjęcie: Malowniczo położony kościół w Tyńcu]

Po przeciwnej do kościoła stronie ulicy znajduje się główna atrakcja turystyczna Tynca - zamek. Z pewnością widzieliśmy już jego wieżę z oddali, np. przechodząc przez most.
Schodki a w tle wejście do zamku[zdjęcie: Malownicze wejście do średniowiecznego zabytku]

Rotunda (tzn. okrągła kaplica) przy zamku pochodzi z XI wieku, jest to więc naprawdę cenny zabytek. Obiekt jest udostępniony do zwiedzania, utworzono w nim miejskie muzeum. Nam niestety nie było dane go zwiedzić, gdyż byliśmy tam w grudniu, kiedy muzeum jest zamknięte.

Co można zwiedzić na zamku? Kaplicę z XI wieku, gotycką wieżę z XIII wieku z punktem widokowym na okolice, kolonię nietoperzy, a także wystawę stałą tynieckiej ceramiki (pamiętacie Państwo, że przechodziliśmy obok dawnej fabryki?), wystawy czasowe (np. wiosną 2020 wystawa historycznych chińskich zabawek) i inne. Aktualnych i kompletnych informacji można szukać na stronie muzeum.

Godziny otwarcia
* kwiecień, maj, czerwiec, wrzesień: od czwartku do niedzieli, godz. 10-12 i 13-17
* lipiec, sierpień: od środy do niedzieli, godz. 10-12 i 13-17

Ceny biletów
* dorośli 30 CZK (ok. 5 zł)
* dzieci 20 CZK (ok. 3,50 zł)
* rodzinny (2 dorosłych + dzieci) 80 CZK (ok. 14 zł)

Pewną ciekawostką jest, że w tej kaplicy odprawia swoje nabożeństwa parafia husycka. Tak, husyci to nie tylko historia, ale i wciąż istniejące parafie! Wyjaśnienie, dla tych którzy nie wiedzą: husyci to - w ogromnym uproszczeniu - czescy protestanci wywodzący się od Jana Husa, natomiast obok haseł teologicznych mieli oni również hasła odrodzenia narodowego, stąd np. Jan Hus jest uznawany za bohatera narodowego Czech.

Po zwiedzeniu zamku kierujemy się w kierunku wschodnim, długimi schodkami w dół, na deptak nad rzeką. Jest to miłe miejsce na spacer, a gdy deptak się kończy wracamy na chodnik przy ulicy i dojdziemy do fabryki Jawy.

Każdy kto pamięta choć trochę PRL kojarzy niezwykle wówczas popularne czeskie motocykle Jawa. Okazuje się, że firma ta powstała i ma swoją siedzibę właśnie w Tyńcu nad Sazawą.

Brama wejściowa do fabryki z napisem Jawa Was Wita[zdjęcie: Brama wejściowa do fabryki Jawy]

Niech nas nie zmyli jednak piękny widok fabryki. Poradziła sobie ona niestety podobnie do wielu polskich firm wychodzących z gospodarki komunistycznej, czyli właściwie nie poradziła sobie w ogóle. Dziś należy do indyjskiego koncernu Mahindra i o ile udało nam się doczytać to produkowane motocykle nie są dziełem czeskich inżynierów, a klonami modelów z Azji, co więcej: niektóre modele ze znaczkiem Jawa produkowane są w Indiach. My się na motocyklach specjalnie nie znamy, więc zainteresowanych tym tematem odsyłamy tutaj.

Przed bramą fabryki znajduje się kładka nad rzeką - być może zbudowano ją w czasach świetności fabryki, aby pracownicy mogli łatwo dojść do pracy z miasteczka czy też ze stacji kolejowej. Przechodząc przez kładkę i później jeszcze kawałek prosto dojdziemy do punktu startowego naszej wycieczki.

Czy ktoś jest głodny?

Czeski obiad

Postanowiliśmy zjeść coś w jednej z miejscowych gastronomii, wybraliśmy Restauracje "U Vrtišků", która znajduje się niedaleko proponowanego przez nas parkingu (zobacz). Nie jest to lokalizacja turystyczna, więc jest to miejsce nastawione raczej na regularne obiady zwykłych Czechów, a o to nam chodziło. Zjedliśmy bardzo smaczne knedliki z gulaszem wołowym w dobrej cenie.

Z dzieckiem

Odbyliśmy tę wycieczkę z najmłodszym uczestnikiem w wieku dwóch lat. Spacer nie jest długi, ale dość różnorodny: zamek, rzeka, kaczki nad rzeką, mosty, pociągi (które jednak rzadko jeżdżą). Wózka nie braliśmy, jest tam natomiast kilka miejsc, w których trzeba by go przenieść: schodkowane zejście na deptak nad rzeką czy kładka koło fabryki Jawy. Nie wiemy jak pod tym kątem jest w muzeum.

Na osiedlu z parkingiem (start wycieczki) jest plac zabaw. Poza tym szczególnych atrakcji dla dzieci nie ma, zwykły spacer gdzie dużo zależy od rodziców czy nastroju dziecka.

Dzieci od wieku przedszkolnego mogą dać się trochę przekupić czeską bułką czy rogalikiem z piekarni.

W restauracji były odpowiednio duże stoły, aby usiąść całą rodziną. Taki obiad na zakończenie spaceru też może być zachętą dla nieco starszych dzieci.

Mapy

Warto mieć ze sobą papierową mapę. My mieliśmy bardzo ładnie wydaną i szczegółową czeską mapę południowych okolic Pragi w skali 1: 40 000 "Okoli Prahy. Jih". Można ją znaleźć w polskich sklepach, warto poszukać np. tutaj.

Natomiast na telefon polecamy serwis mapy.cz, który ma też odpowiednik w postaci aplikacji z możliwością pobrania map na urządzenie.

Noclegi

My będąc w Czechach mieszkaliśmy w Pradze, gdzie wybór noclegów jest ogromny. Gdyby ktoś chciał jednak znaleźć sobie zakwaterowanie w spokojnym Tyńcu to jest też tu kilka ofert.

Podsumowanie

Gdy zmęczy nas tłok i ceny Pragi, gdy chcemy zobaczyć zwykłe czeskie miasteczko, czeską piekarnię, codziennie obiady, ale też niewielkie regionalne muzeum i wielowiekowy zabytek tudzież słynną fabrykę to zapraszamy do Tynca nad Sazavou. Nam spacer po tym miasteczku bardzo przypadł do gustu.

Komentarze - forum







Więcej w naszym serwisie

Copyright (c) Piotr Surowiecki | O nas i kontakt | Regulamin i polityka prywatności | odsłon od XI 2009: 13238836