Polityka Prywatności: nie gromadzimy indywidualnych danych osobowych, korzystamy z plików cookie. Zobacz więcej | OK, ukryj komunikat
psur.pl - Wycieczki po Polsce
strona główna > artykuły > Rok z filtrem cząstek stałych - opinia zwykłego kierowcy

Rok z filtrem cząstek stałych - opinia zwykłego kierowcy

13,5 tys. km przejechane przez rok autem z silnikiem 1.5 dCi. Czy były jakieś problemy z filtrem cząstek stałych (DPF)?

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 10-09-2018, 7:46 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Na początku zastrzeżenie - ten artykuł to nie jest autorytarne stwierdzenie czy filtr cząstek stałych jest awaryjny czy nie. Do tego trzeba by statystyk z tysięcy samochodów i takie pewnie mają producenci, choć nimi się nie dzielą. Ten artykuł to po prostu nasze indywidualne wrażenia - zwykłego użytkownika prywatnego auta z DPF.

Jeździliśmy rok czasu, przejechaliśmy 13,5 tys. km.

Co to jest filtr cząstek stałych?

W dużym skrócie jest to dodatkowy filtr zakładany autom z silnikiem Diesla, aby spaliny były czystsze. Ma duże znaczenie dla środowiska, gdyż usuwa sadzę, natomiast też może sprawiać problemy w użytkowaniu - w szczególności filtry DPF nie lubią jazdy miejskiej.

Nazwa DPF pochodzi od angielskiego Diesel Particulate Filter.

Jaki samochód i silnik?

Użytkujemy samochód marki Nissan z silnikiem 1.5 dCi 90 KM, rocznik 2017. Jest to bardzo popularna jednostka napędowa pochodząca od Renault, więc można ją znaleźć w wielu modelach koncernu Renault-Nissan: m.in. Renault Megane, Renault Laguna, Renault Kangoo, Renault Traffic, Nissan Qashqai, ale także w autach marki Dacia, np. Dacia Duster czy Dacia Dokker.

Jak to działa (kontrolki, wypalanie, jak jeździć itp.)?

Filtrowi cząstek stałych sprzyja jazda na długich dystansach z większą prędkością (np. autostrady). Poniżej zalecenia zaczerpnięte z instrukcji Nissana.

Jeśli zbyt długo jeździliśmy w warunkach miejskich wówczas zapali się kontrolka ostrzegawcza:
Kontrolka ostrzegawcza
Jeszcze nic się nie stało, ale aby w takiej sytuacji uratować DPF należy utrzymywać prędkość powyżej 60 km/h do czasu zgaśnięcia kontrolki, co może trwać do 30 minut.

Jeśli jednak tego nie zrobimy może zapalić się kontrolka sygnalizująca usterkę:
Kontrolka sygnalizująca usterkę
Wówczas moc silnika zostanie ograniczona, a my musimy udać się do warsztatu (np. ASO), gdzie konieczna będzie regeneracja serwisowa oraz prawdopodobnie wymiana oleju. Koszt tej operacji w ASO może wynieść powyżej 1000 zł.

Co ciekawe rozmawialiśmy o tych kontrolkach z pracownikami ASO i stwierdzili oni, że ta pierwsza lampka nie zawsze się zapali - jeśli będzie dużo miejskiej jazdy, to może od razu zapalić się druga. Czy tak jest naprawdę? Nie wiemy.

Jak my jeździliśmy?

Codzienne dojazdy do pracy - ok. 7 km miejskiej jazdy w jedną stronę. Zimą bywało, że silnik zagrzewał się dopiero w połowie trasy. Od czasu do czasu załatwianie jakichś spraw w mieście, a więc jeszcze więcej miejskiej jazdy - krótkie przebiegi, silnik często gaszony.

Do tego wypady za miasto. Przez miniony rok wcale nie tak dużo jak można by sądzić po autorach niniejszej strony o podróżach. Z różnych przyczyn bywało, że 2-3 tygodnie auto spędzało całkowicie w mieście, a przerwą od tego był np. wyjazd do miasteczka odległego o ok. 20-30 km. Wyjazdy ponad 100 km zdarzały nam się nie rzadziej niż raz na 2-3 miesiące, a w okresie letnim znacznie częściej.

Czy były jakieś problemy?

Krótko pisząc: nie. Nie zapaliła nam się ani razu nawet ta pierwsza kontrolka, choć - jak już pisaliśmy - bywały 2-3 tygodnie ciągłej jazdy po mieście.

Zobaczymy jak będzie dalej, ale jak na razie wygląda na to, że auto z DPF nadaje się nie tylko dla jeżdżących ciągle w trasy, ale też dla jeżdżących regularnie po mieście z dłuższymi wypadami co 2-3 tygodnie.

Komentarze - forum







Więcej w naszym serwisie

Zobacz też

Copyright (c) Piotr Surowiecki | O nas i kontakt | Regulamin i polityka prywatności | odsłon od XI 2009: 9606847