Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz z nich zrezygnować poprzez odpowiednie ustawienia swojej przeglądarki (więcej). Zamknij
psur.pl - Wycieczki po Polsce
strona główna > artykuły > Długie podróże samochodem z dziećmi

Długie podróże samochodem z dziećmi

Podróż z małym dzieckiem kilkaset kilometrów (np. nad morze) to wyzwanie. Kiedy jechać? W dzień, w nocy? Co robić w czasie drogi, by dzieci były spokojne?

Katarzyna Surowiecka | ostatnia aktualizacja: 03-08-2013, 9:31 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Sposób na maluchaPlecak z książeczkami

Dla większości dzieci nuda jest nieodłącznym towarzyszem długich podróży autem. Co zrobić, kiedy (o zgrozo!) manifestują to na najwymyślniejsze sposoby, takie jak płacz, wiercenie się i próby wydostania się z fotelika, niebezpieczne wygłupy z rodzeństwem, krzyki, marudzenie i wiele innych? Może najlepiej nigdzie nie jechać aż dorośnie lub wybierać się w podróż pod osłoną nocy i starać się nie zasnąć za kierownicą? A może po prostu kupić kilka bajek na DVD i zaserwować małym oderwanie się od tej nudnej rzeczywistości? Otóż proponujemy kilka przetestowanych sposobów na malucha. Nasze referencje to Artykuły na tej stronie - wszystkie opisywane miejsca odwiedziliśmy z zupełnie małymi dziećmi!

Ostrzeżenie!

Na początku ostrzegamy, że nasze propozycje nie są sposobami na pozbycie się dzieci i święty spokój za wszelką cenę. Nie uważamy np. bajek na DVD za dobre rozwiązanie. Naszym zdaniem ma to wiele wad, m.in. dezintegruje rodzinę (istnieją już nawet foteliki, które w zagłówkach mają małe głośniczki dla dziecka, aby w ten sposób nie dochodziły do nas odgłosy bajki), poza tym odcina dziecko od ciekawego przecież świata za oknem. My proponujemy, aby w tym zabieganym świecie, kiedy o każdą chwilę spędzoną w gronie rodzinnym trzeba zabiegać, wykorzystać czas podróży w bardziej wartościowy sposób.

Przygotowanie do podróży

Przed podróżą dzieci powinny robić wszystko to, czego nie będzie im wolno robić w aucie, czyli: biegać, skakać i zażywać wszelkiej aktywności ruchowej. Można puścić głośniejszą muzykę i porwać je do tańca, lub pójść na plac zabaw. Oczywiście fajnie tutaj zarezerwować sobie jakąś kochaną babcię, która zrobi to za nas, a my będziemy mogli się spokojnie spakować. To jednak opcja luksusowa.

W każdym razie do auta dziecko ma wsiąść zmęczone i głodne. Po takiej dawce aktywności pierwsze kilkadziesiąt minut dziecko w aucie po prostu je i odpoczywa, a nasza podróż spokojnie się rozpoczyna.

Często przy zamieszaniu z pakowaniem nie zwracamy uwagi na dzieci, staramy się tylko o to, aby nie przeszkadzały (może przed telewizorem nabierają sił do rozrabiania w aucie?). To utrudni nam podróż z dziećmi już na starcie.

Przy młodszych dzieciach bywa tak, że najedzone, zmęczone i kołysane przez auto po prostu zasypiają, nawet jak już od dawna nie śpią w dzień. Wtedy trzeba jechać tak długo, aż się nie obudzą i już mamy kolejny etap podróży z głowy.

Nie zatrzymujemy się na jedzenie!

Gdy dziecko je, to spokojnie siedzi, szkoda więc marnować taką okazję na postoju. Proponujemy więc przyjęcie zasady: gdy dziecko je, to jedziemy (wyjątkiem są dzieci karmione piersią - ze względów bezpieczeństwa trzeba się z nimi na jedzenie zatrzymać). To rozwiązenie nie zapewni bynajmniej czystości w aucie, ale takie są koszty spokojnej podróży.

To wbrew pozorom nie jest błaha rada, tylko bardzo ważna rzecz. Jeśli się zatrzymamy na jedzenie, to po pierwsze tracimy co najmniej pół godziny spokojnych dzieci, a po drugie wysiedziane w fotelikach pociechy znów siedzą, tyle że przy stole. Nie będzie to dla nich jakiś istotny odpoczynek od podróży i niewiele na tym zyskamy.

Jeśli nawet nie mamy przygotowanego wcześniej jedzenia, to można je kupić w drodze, ale wziąć ze sobą do auta i tam nakarmić dzieci.

Uwaga! Należy zachować ostrożność, szczególnie z najmłodszymi dziećmi, aby nie zaktrzusiły się podczas jazdy po wertepach.

Pohulaj, kiedy się da

A gdy dzieci stracą już cierpliwość lub kierowca musi odpocząć zatrzymajmy auto, a ciała swoje i dzieci wprawmy w ruch. Warto zatem zatrzymać się w dogodnym miejscu, najlepiej przy jakiejś bezpiecznej polance, czy placyku gdzie nasze pociechy będą mogły pobrykać. Bez obawy, rodzicom też ruch nie zaszkodzi. Weźmy do bagażnika piłkę (żeby tylko była na wierzchu, a nie pod stosem plecaków) i zmęczmy się. Oczywiście warto taki postój wcześniej wliczyć w koszty czasowe podróży.

Bajki - do oglądania czy czytania?

Na monotonię jazdy polecamy czytanie książeczek. Na codzień często brakuje na to czasu, a tu proszę: jest czas! Nie sposób wymienić dobrodziejstw wypływających ze wspólnie spędzonego czasu na lekturą. Otóż, razem z dzieckiem przeżywamy opisaną w książce rzeczywistość, umacnia się więź między nami, powstaje wiele tematów do rozmowy, w które może się włączyć cała rodzina. Towarzyszymy dziecku w prawdziwym poglębianiu wiedzy o świecie, dziecko może zadać pytanie, a my poznajemy swoje dzieci i ich zainteresowania. W przypadku dzieci szkolnych można poczytać wspólnie ich podręczniki, to naprawdę nie musi być nudne! A dziecko będzie miało zadanie domowe z głowy. Rozwiązanie to nie jest być może dobre dla osób z chorobą lokomocyjną, ale dla całej reszty jest w zasięgu ręki.

A już absolutną rewelacją jest przygotowanie wcześniej jakichś ciekawych materiałów na temat miejsca, do którego zmierzamy (np. zakupienie książki z obrazkami opisującej "Legendę o Smoku Wawelskim", gdy zmierzamy do Krakowa) lub też przygotowanie ciekawostek na temat miejsc przez które przejeżdżamy. Pomocny okazuje się tutaj atlas z przewodnikiem.

Przejechaliśmy z dziećmi po Polsce bardzo wiele kilometrów i nigdy nie puszczaliśmy dzieciom bajek do oglądania. Być może na bardzo długie podróże bajka na DVD pomoże, ale proponujemy aby traktować to raczej jako ostatnią deskę ratunku, a nie jako regułę. Może jakiś film dokumentalny na temat miejsca, do którego zmierzamy? I najważniejsze: oglądajmy go razem (rzecz jasna wyłączając kierowcę). Przeżywajmy rzeczywistość i towarzyszące jej emocje wspólnie z dziećmi. Uczyńmy wspólne wyjazdy wyjątkowymi.

Tajna broń

W przypadku maleńkich dzieci warto zaopatrzyć się w kilka rzeczy, nazywanych przez nas "tajną bronią". Mowa tu o czymś nowym, potencjalnie interesującym dla malucha. Może to być zupełnie nowa zabawka (tylko nie pokazujemy jej dziecku wcześniej) albo też coś, czego normalnie byśmy dziecku nie dali, bo jest niebezpieczne podczas swobodnej zabawy np. pstrykający długopis, kalkulator, narzędzia (tylko uwaga, żeby tajna broń w razie wypadku nie okazała się rzeczywiście śmiertelna). Dajemy to dziecku i nie spuszczamy z niego oka. I tu ciekawostka: dzieci interesują się niekiedy zwykłymi rzeczami. Podczas jednej z podróży nasza pociecha z zachwytem bawiła się butelką, do połowy napełnioną sokiem, przez dobre 40 minut.

Ulubione zabawy

Oczywiście do tych wszystkich propozycji koniecznie trzeba dodać jeszcze jedną. Bawmy się z dzieckiem! Każdy zna swoje dzieci i wie, jakie zabawy i zajęcia można zaoferować im na czas jazdy. Dzieci uwielbiają bawić się z dorosłymi! Może to być jakaś gra, śpiew, zabawy paluszkowe, gra w teatrzyk. Przy tej ostatniej propozycji nie trzeba mieć nawet specjalnych kukiełek, grać może worek śniadaniowy, czy cokolwiek innego. Trochę wyobraźni nie zaszkodzi, a może dać dużo radości i wiele kielometrów przebytych w atmosferze bezpiecznej radości.

Jazda w nocy?

Gdy dzieci są maleńkie i trudno je zabawić podczas podróży, dobrym rozwiązaniem może okazać się jazda w nocy. Żeby jednak nie narażać kierowcy na zaśnięcie, można wcześniej wszystko przygotować, pójść spać ok. 22-23 i wyjechać nad ranem ok. 3-4. Wtedy my jesteśmy stosunkowo dobrze wypoczęci, a dziecko nawet jeśli się przebudzi, to najprawdopodobniej po chwili zaśnie. Jeśli jednak nie zaśnie, to przypuszczalnie będzie się niemrawo wpatrywać w szybę samochodu, aż w końcu... i tak zaśnie. To oczywiście nie jest jedynie możliwy scenariusz, ale bardzo prawdopodobny i wielokrotnie przez nas wypraktykowany. Uważamy, że wyjazd o brzasku to świetne rozwiązanie, gdy mamy zupełnie małe dzieci.

Drugi sposób to wyjazd ok. 30-60 minut przed zaśnięciem dziecka (np. ok. 18-19). Zmęczone po całym dniu dziecko odpoczywa, może jeszcze coś zje i powoli zasypia. Są jednak dwa problemy. Po pierwsze dziecko zainteresowane podróżą może nie chcieć zasnąć w takich warunkach (szczególnie jeśli wyjedziemy za wcześnie). Po drugie jeśli czeka nas dłuższa podróż to na miejscu możemy być dopiero ok. 1-2 w nocy, co nie jest optymalną porą ani dla kierowcy ani dla gospodarzy.

W przypadku mniej dzidziusiowatego towarzystwa polecamy jazdę w dzień, po której nie musimy odsypiać, nie musimy walczyć z sennością podczas jazdy, za to możemy korzystać z uroków, które oferuje nam trasa i spędzić wspólnie czas.

Podsumowanie

Długie godziny spędzone z dziećmi w aucie nie muszą przebiegać w atmosferze nerwów i nudy. Nie muszą też być wypełnione biernym odbiorem bajek na DVD. I wreszcie podróż może być czasem pogłębiania relacji z dziećmi, wspólnej radości i wszechstronnego rozwoju. Wymaga to od rodziców odrobiny wysiłku i inicjatywy, a przede wszystkim wcześniejszego przemyślenia podróży, ale jest to możliwe!

Komentarze - forum

diana (29-08-2012, 9:29)

nawet fajnie

ANIA (30-10-2012, 14:15)

bardzo fajny artykuł!!!!!!!!POLECAM!!!

bs (03-04-2013, 22:07)

Kasiu super .....

Ola (31-07-2013, 0:42)

Ogólnie artykuł interesujący, ale - o zgrozo- nie proponujcie aby karmić dziecko podczas jazdy autem. To tylko krok do tragedii - łatwo o zadławienie czy zachłyśnięcie!!!

Katarzyna Surowiecka (03-08-2013, 9:19)

@Ola Dziękujemy za podzielenie się swoją opinią. Myśląc jednak w ten sposób nie można by dziecku w aucie dać nawet pić, tak samo zresztą np. jeść w wózku. Być może chodzi Pani o takie zupełnie małe dzieci (kilka miesięcy), no ale takie karmi się piersią, więc i tak trzeba się zatrzymać - nie takie mieliśmy na myśli. Ale na pewno warto być ostrożnym i uzupełnimy pod tym kątem artykuł.

Czechu (26-08-2013, 15:03)

Na troszeczkę starsze dzieci rewelacyjnie wpływają słuchowiska dziecięce, np. cudowne wznawiane ostatnio pod marką "Bajki Grajki" nagrania Muzy z udziałem najlepszych polskich aktorów. Moje dzieci bardzo lubią też śpiewać razem z Natalką Kukulską, Ewą Bem a ostatnio nawet Marylą Rodowicz.

Trus (29-05-2015, 9:18)

"Film dokumentalny o miejscu, do którego jedziemy" - zwłaszcza czterolatki ucieszą się z takiej perspektywy. BTW film na dvd stanowi zagrożenie dla błędnika dziecka, które się może zwyczajnie pochorować, a nie tam jakieś dezintegracje.

tututsi (24-09-2016, 18:51)

Bardzo przyjemnie czytało się artykuł. Na pewno wiele pomysłów będę starała się wykorzystać podczas naszej podróży. Z dotychczasowego doświadczenia wiem, że warto też zadbać o wygodny fotelik dla maluszka. Wcześniej stale były problemy typu bolą mnie nóżki. Zmieniliśmy fotelik na inny ( okazał się o wiele wygodniejszy) i dodatkowo dokupiliśmy podnóżki, które można domontować do fotelika. Dziecko o wiele łatwiej znosi teraz długą podróż, bo nóżki mają oparcie, nie cierpną. I wcale się nie dziwię, bo ja też stale szukam wygodnego oparcia dla nóg ( o ile nie jestem kierowcą)







Więcej w naszym serwisie

Copyright (c) Piotr Surowiecki | O nas i kontakt | Regulamin i polityka prywatności | odsłon od XI 2009: 7554392